poniedziałek, 9 lipca 2012

And everything gone...

Apel, nuuuda. Oczywiście cały czas esemesowałam z Freddym. Jechaliśmy razem po Margo ;) Tak oboje jej nie lubimy xd Po apelu znowu nuda bo jakaś gadka szmatka o tym jak mamy się zachowywać a potem jakaś tępa gra żebyśmy się lepiej poznali... pff żałosne! No ale posłusznie usiadłam w kółeczku z innymi dziećmi.
- A ty? Jak się nazywasz? Przedstaw się nam. - powiedziała panna Felicia, nasza nowa wychowawczyni.
Wstałam z dywanu uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam nadawać:
- Jestem Izabella Rodriguez, dla przyjaciół Bell i mam 16 lat. Interesuję się jazdą na deskorolce i tatuażami. Pochodzę z Tennessee.
- Dobrze, miło nam cię poznać, Izabello.
A potem tylko mrzonka, nawet nie pamiętam połowy imion ;P Kiedy ta komedia się skończyła wyszłam na świeże powietrze i zadzwoniłam do Freddiego.
- Siema cwelku, co tam?
- Bell, wiem że to ty. U mnie dobrze a u ciebie?
- Po staremu. Co ty na to żebyśmy za godzinkę wyskoczyli na deskę? Pouczysz mnie nowych numerów...
- Jasne, nie ma sprawy. Wpadnę po ciebie.
- Super, dzięki i... ej.
- Co?
- Na razie, cwelku.
- Hahaha pa.
Nie myślcie sobie że to było na złość ten "cwel" ale my tak mamy. On mnie też często przezywa ;D. Ok ruszyłam do domu z buta. Jakoś nie mam ochoty żeby w takim upale pchał się na mnie w autobusie jakiś spocony, gruby zboczeniec. Do domu mam pół godziny na nogach, autobusem to jakieś 10 minut. Po drodze spotkałam moją sąsiadkę (juhu... ;/). To stara panna z kotem, serio. Ma 50 lat i starego jak świat kota: Tolarei. To zwierzę wygląda gorzej niż Margo ;P. Oczywiście zagadała jak tam w szkole po czym dała jakieś cukierki które smakują jak mydło i dała mi święty spokój.
Wpadłam do domu jak torpeda i wybrałam ciuchy, po czym poszukałam deski i wyprułam  pokoju w chwili gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Poszliśmy z Freddym na nasz ulubiony skatepark a tam... o matko mam zawał. Seba bez koszulki. Ratunku! Karetkę! On wygląda bosko, a te mięśnie brzucha...
- Bell! Przestań się tak na niego gapić! Wydasz się!
- Siema Freddy! - Seba podszedł i dał "grabę" Freddiemu. - Kim jest ta laska?
Nazwał mnie laską!!!! aaaaa <3.
- To Izabella, moja przyjaciółka.
- Po prostu Bell. - wypaliłam.
- Fajna deska. Co potrafisz?
- Ollie, kickflip, manual i heelflip. Będę się uczyć grind 50-50. - gadam z nim! <3
- Nie źle jak na dziewczynkę. Umiem grind 50-50. Może popatrzę jajk ci idzie i pomogę w czymś? Jak coś to wołaj...
- Bell.
- Tak, jasne. Bell, na razie Freddy.
- Oddychasz?  Freddy złapał mnie za ramiona i potrząsnął.
- Co? A, tak.
Ten dzień będzie bosi, boski <szaleńczy taniec radości>